Dzień jak co dzień. Zaraz po lekcjach poszłam z moją
najlepszą przyjaciółką Amy do jakiejś knajpki, tylko po to, żeby coś zjeść, bo
wiedziałam, że w domu zastanę pustą lodówkę, po tym, jak wczoraj moja mama o
dziwo, wpadła na pomysł by zrobić zapiekankę ala' "zapiekanka z MasterChefa”.Siedziałyśmy
i plotkowałyśmy. Głownie o jednej dziewczynie z naszej klasy. Lindsey. Nie
wiedzieć czemu nienawidziła mnie.
- Ja po postu
tego nie czaje. – powiedziałam.
- No ale
czego nie rozumiesz? Odezwała się Amy się
z lekką ironią w głosie.
- Dlaczego
ta pusta lala nie nawidzi mnie tylko dlatego, że uczę się trochę lepiej od
niej..
- Acacia –
powiedziała Amy
- Co? –
spytałam
- Ty uczysz
się najlepiej z całej klasy! Olimpiady, nagrody, konkursy, wyjazdy na kursy,
stypendia itd. To wszystko zawdzięczasz temu, że świetnie się uczysz. A ty
przejmujesz się taką pustą lalą. Przestań o niej myśleć.
- Ty nic nie
rozumiesz.
- No to
oświeć mnie – powiedziała
- Od kiedy
weszłam do waszej klasy , nauczyciele i reszta klasy zauważyli, że nie uczę się
jak przeciętna osoba, to Linsey zaczęła mnie..
- Co zaczęła
Ci robić?
- DRĘCZYĆ.!-
krzyknęłam a ludzie przy stolikach głupio się na mnie spojrzeli.
- Wiesz co
przesadzasz Acacia. Naprawdę. Nie mogę słuchać jak się użalasz nad sobą. Ja tam
nie widzę, żeby ona cię dręczyła.
- Tak, bo ty nie widzisz nikogo poza Markiem..
- Wiesz
teraz to przesadziłaś.! Wychodzę. Cześć!
- Powiedziałam
prawdę, zresztą jak chcesz. Cześć.!
Z
naburmuszoną miną i ze złością w oczach Amy wyszła z knajpki a ja dokończyłam
moją kanapkę. Zapłaciłam należną sumę i wyszłam, zakładając słuchawki na uszy.
Akurat w telefonie wybrałam pierwszą lepszą piosenkę Far East Movement „ Turn
up the love”. Szłam ulicami Londynu. O właśnie! Chyba nie wspominałam gdzie
mieszkam.? Jak już powiedziałam, nie mieszkam w Londonie, ale na obrzeżach więc
muszę dojeżdżać autobusem. Mam do domu jakieś 15 km z centrum. Szłam chodnikiem
i całkowicie wyłączyłam się z otaczającego mnie świata. Zawsze tak robię kiedy
włączam muzykę. Po drodze kupiłam sobie jeszcze kawę i trzymałam ją w rękach. Przechodziłam akurat koło jakiegoś hotelu gdy
nagle jakaś dziewczyna na mnie wpadła. Byłam w takim szoku, że nie zauważyłam
nawet, że gorąca kawa wylała mi się prosto na bluzkę.! Zdjęłam szybko słuchawki
i zauważyłam tłum ludzi.
- Co ty do
cholery wyprawiasz?! – krzyknęłam na dziewczynę, która na mnie wpadła.
Ale ona
zupełnie mnie olała i odeszła krzycząc coś. Postanowiłam, że ją zaczepię i to
wyjaśnię. Podeszłam do niej, stuknęłam w ramię a ona się odwróciła. Chyba wiedziała
kim jestem i dlaczego ją zaczepiam, jednak na ustach miała wielki uśmiech, ale
jej oczy mówiły „ Co ty cholera chcesz ode mnie?!”. Tak więc odezwałam się
pierwsza.
- Słuchaj,
nie wiem czy zauważyłaś, ale przed chwilą wpadłaś na mnie i zobacz co zrobiłaś.
– wskazałam na moją poplamioną bluzkę.
- No i? –
odezwała się.
- Jesteś
bezczelna. Zniszczyłaś mi bluzkę.
- Trzeba
myśleć i patrzeć jak się chodzi ulicą a nie bujać w obłokach z słuchawkami w
uszach.
Otworzyłam
szeroko oczy i usta bo byłam w wielkim szoku. Jeszcze nigdy nie spotkałam tak
bezpośredniej osoby.
Dopiero
teraz po tej szybkiej wymianie zdań, spostrzegłam, że dziewczyna ma na koszulce
zdjęcie jakiegoś zespołu „ One Direction”, to samo zdjęcie na czapce i dokładnie
to samo na kartce, którą trzymała w ręce z dopiskiem „ I LOVE U”. Wszystkie
laski krzyczały, wymachiwały rękami, nawet niektóre płakały i każda trzymała w
ręce komórkę, tablet bądź aparat, by móc chyba sobie zrobić z nimi zdjęcie.
Choć nawet nie miałam pojęcia kto to był. Zresztą co mnie to. Nagle znalazłam
się w samym środku tego tłumu a ludzie za mną napierali na mnie jak bydło.
Zaczęłam się przeciskać i rozpychać łokciami, żeby jak najszybciej wydostać się
z tego tłumu. Udało mi się w końcu. Ufff. Odeszłam trochę na bok i dostrzegłam 5
chłopaków stojących razem i pozujących do zdjęć a wokół nich napakowanych
goście, więc chyba to byli a raczej na pewno ich ochroniarze.
Przyznam, że
najbardziej spodobał mi się chłopak w blond włosach. Ale nie robiłam sobie nic z
tego. Fajny jest i tyle. GWIAZDA. Ogarnęłam się trochę na boku tłumu i ruszyłam
przed siebie na przystanek autobusowy. Zanim włączyłam muzykę podbiegła do mnie
jakaś laska i oszołomiona spytała
- masz
zdjęcie z One Direction? Masz? Bo stoisz tak na boku jakbyś już miała. !
- Nie nie
mam i nie zamierzam mieć.- powiedziałam
- Co ty
oszalałaś? Jak możesz nie chcieć mieć z nimi zdjęcia?!
- No
po prostu. Nawet ich nie znam, nie wiem kto to.
Dziewczyna
popatrzyła się na mnie i krzyknęła na cały głos do tłumu ludzi „ EJ! Wiecie, że
ta laska nie wie co to za chłopacy? Hahahahahahah ogarniacie? Lol. Maskara”.
Wszyscy nagle spojrzeli na mnie a mi
zebrały się łzy w oczach. Szybko pobiegłam na drugą stronę ulicy i włączyłam
sobie z powrotem muzykę. Próbowałam powstrzymać łzy.Jednak coś nie dawało mi
spokoju. Miałam wrażenie, że ktoś się na mnie gapi. Odwróciłam głowę i
zauważyłam, że ten blondyn z zespołu, właśnie TEN BLONDYN patrzy na mnie jak
odchodzę. A ja ściszyłam muzykę i słyszałam jak dziewczyny krzyczały „
N*** ( i tu nie usłyszałam jego całego
imienia) odwróć się i popatrz na nas! Chcemy tylko jedno zdj” Szybko odwróciłam
głowę i on najprawdopodobniej też. Poszłam w stronę przystanku i usiadłam na
ławce czekając a autobus.
Mam nadzieję, że Wam się podoba
Jeśli już czytacie to proszę komentujcie, to zajmie Wam tylko chwilę a mnie naprawdę motywuje do pracy! :*
tutaj wklejam Wam button od stronki gdzie można zareklamować swój blog spełniając warunki regulaminu. :) zapraszam i polecam!
http://onedirectionfanfictionslist.blogspot.com/
tutaj wklejam Wam button od stronki gdzie można zareklamować swój blog spełniając warunki regulaminu. :) zapraszam i polecam!
http://onedirectionfanfictionslist.blogspot.com/

.png)







