Czekałam na autobus jakieś 15 min. Zanim przyjechał zdążyłam trochę zmarznąć przez tą mokrą bluzkę na, którą ta wredna dziewczyna wylała mi kawę. Grrr. A to była jedna z moich ulubionych bluzek. No nic. Wsiadłam do autobusu i po 40 min byłam już na moim osiedlu. Przeszłam kawałek i byłam już przed swoim domem. Otworzyłam uliczkę i weszłam na podwórko. Kiedy tyko usłyszałam szczekanie wiedziałam, że za chwilę rzuci się na mnie nasz pupil czyli pies rasy husky którego mamy już ponad 3 lata. Ma na imię Axel. Moja intuicja mnie nie zawiodła. Już po chwili Axel opierał się na mnie swoimi przednimi łapami i lizał moją twarz.
-Aaaaaaaaaaaxel !! – krzyczałam, Przestań, proszę, aaaaaaa – nie mogłam go powstrzymać.
Zdążyłam już zgubić moją torbę a kurtkę miałam całą od jego brudnych od błota łap. Fffuuuu.
-Axel, piesku chodź tu! Do nogi! – nagle zawołał mój tata.
-Uf, tato dobrze, że przyszedłeś bo nie wiem czy wyszłabym z tego cało hahhah – zaczęłam się śmiać, na co mój tata odpowiedział:
- Widzę właśnie. No choć już szybko do domu.
-Okej okej. Już idę.
Zaczęłam uciekać przed Axelem i już po chwili stałam pod drzwiami domu tuż obok taty. Szybkim ruchem wślizgnęłam się do domu. Zdjęłam buty i postawiłam w garderobie. Kurki nie zdejmowałam bo postanowiłam od razy wrzucić ją do pralki razem ze spodniami i bluzką od tej nieszczęsnej kawy. Szłam przez korytarz i weszłam do kuchni, bo byłam strasznie spragniona. Kiedy tylko moja mama mnie zauważyłam krzyknęła
- Matko! Dziecko jak ty wyglądasz! Co się stało?! – krzyczała moja mama
- Muszę ci wszystko od początku tłumaczyć? – spytałam
- Sądząc po stanie twoich ubrań chyba należą się m jakieś wyjaśnienia, nie sądzisz? – spytała moja mama.
- A więc byłam z Amy w knajpce, potem jak wracałam do domu to jakaś laska na mnie wpadła a ja akurat trzymałam kubek z kawą w ręce i wszystko się na mnie wylało a o resztę doprawił mnie nasz kochany piesek, właśnie przed chwilą.
- Jezu Ac ( a no właśnie, nie powiedziałam wam, „ Ac” tak mówią na mnie przyjaciele i rodzina, nie wiem dlaczego, chyba łatwiej im to wymówić) idź szybko do łazienki i zdejmij te wszystkie mokre ciuchy i szybko wrzuć je do pralki. Ale to już bo się jeszcze przeziębisz! – powiedziała mama
- No już dobrze dobrze idę. – odpowiedziałam
Powoli szłam po schodach, bo nie miałam siły biec, po chwili byłam już w łazience. Zakluczyłam się i zdjęłam brudne i przemoczone ubrania i wrzuciłam je do pralki. Troszkę proszku i przycisk „ START”. Pralka już pracowała a ja postanowiłam się wykąpać. Zrzuciłam bieliznę, odkręciłam wodę i dolałam trochę olejku truskawkowego. Już po chwili w całej łazience roznosił się zapach truskawek a ja leżałam w wannie pełnej piany. Z półki na kosmetyki zabrałam telefon który wcześniej tam odłożyłam i postanowiłam włączyć sobie muzykę. Wybrałam Codiego Simpsona " Summertime". Po pierwszych dźwiękach całkowicie odpłynęłam. Siedziałam w wannie aż woda zaczęła robić się zimna. Sięgnęłam po puchaty ręcznik i owinęłam nim swoje ciało, zabrałam potrzebne mi rzeczy i wyszłam z łazienki. Już na korytarzu czułam zapach spaghetti mojej kochanej mamusi. Weszłam do pokoju i zamknęłam drzwi na klucz. Zrzuciłam ręcznik i postanowiłam wybrać coś luźnego do ubrania. Postawiłam na to: klik . Wysuszyłam włosy, stwierdziłam, że nie będę się malować, bo nie mam do kogo, w domu preferuję zero makijażu i luźne ciuchy. Postanowiłam, że najpierw zabiorę się za odrabianie lekcji. Zaczęłam od geografii, polskiego ,następnie matma, angielski i na koniec biologia. Uwielbiałam ten przedmiot. Mogłabym czytać o tym godzinami. Większość ludzi traktuje lekcje z obrzydzeniem, robi bo musi. Ja jednak jestem inna. Lubię to robić. Po skończonych lekcjach usiadłam na łóżku, włączyłam laptopa i postanowiłam standardowo przejrzeć wszystkie strony. Począwszy od facebook'a, twittera skończywszy na yt i wyszukiwaniu informacji na temat tych chłopaków których widziała pod hotelem. Bez żadnych informacji na ich temat, zrezygnowana, postanowiłam przejrzeć tylko jakieś portale plotkarskie. Coś mnie tknęło aby kliknąć w nagłówek " Od 8 godzin fanki blokują wejście do jednego z londyńskich hoteli! ", kliknęłam, i już po pierwszym zdjęciu to miejsce wydało mi się znajome, ta ulica, znaki.. Czytając artykuł: "(..) gdzie obecnie znajdują się członkowie największego boy'sbandu na świecie ONE DIRECTION, (...) "
- Jest! Znalazłam! Teraz już wiem jak się nazywają. Nie wiem dlaczego, ale na mojej twarzy pojawił się uśmiech i poczułam: radość? Nie znam tych ludzi a reaguję jakby byli dla mnie bliscy i od poznania ich nazwy zależałoby moje życie. Otworzyłam nową kartę i w wyszukiwarkę wpisałam " One Direction" a po niemal sekundzie wyskoczyło mi tysiące zdjęć i artykułów na ich temat.
- A więc przedstawcie się Panowie.. i kliknęłam w pierwszy link.
To już drugi rozdział ;)
czytasz = KOMENTUJESZ
to dla mnie bardzoooo ważne!
i motywujące
sobota, 28 września 2013
poniedziałek, 15 lipca 2013
Rozdział I
Dzień jak co dzień. Zaraz po lekcjach poszłam z moją
najlepszą przyjaciółką Amy do jakiejś knajpki, tylko po to, żeby coś zjeść, bo
wiedziałam, że w domu zastanę pustą lodówkę, po tym, jak wczoraj moja mama o
dziwo, wpadła na pomysł by zrobić zapiekankę ala' "zapiekanka z MasterChefa”.Siedziałyśmy
i plotkowałyśmy. Głownie o jednej dziewczynie z naszej klasy. Lindsey. Nie
wiedzieć czemu nienawidziła mnie.
- Ja po postu
tego nie czaje. – powiedziałam.
- No ale
czego nie rozumiesz? Odezwała się Amy się
z lekką ironią w głosie.
- Dlaczego
ta pusta lala nie nawidzi mnie tylko dlatego, że uczę się trochę lepiej od
niej..
- Acacia –
powiedziała Amy
- Co? –
spytałam
- Ty uczysz
się najlepiej z całej klasy! Olimpiady, nagrody, konkursy, wyjazdy na kursy,
stypendia itd. To wszystko zawdzięczasz temu, że świetnie się uczysz. A ty
przejmujesz się taką pustą lalą. Przestań o niej myśleć.
- Ty nic nie
rozumiesz.
- No to
oświeć mnie – powiedziała
- Od kiedy
weszłam do waszej klasy , nauczyciele i reszta klasy zauważyli, że nie uczę się
jak przeciętna osoba, to Linsey zaczęła mnie..
- Co zaczęła
Ci robić?
- DRĘCZYĆ.!-
krzyknęłam a ludzie przy stolikach głupio się na mnie spojrzeli.
- Wiesz co
przesadzasz Acacia. Naprawdę. Nie mogę słuchać jak się użalasz nad sobą. Ja tam
nie widzę, żeby ona cię dręczyła.
- Tak, bo ty nie widzisz nikogo poza Markiem..
- Wiesz
teraz to przesadziłaś.! Wychodzę. Cześć!
- Powiedziałam
prawdę, zresztą jak chcesz. Cześć.!
Z
naburmuszoną miną i ze złością w oczach Amy wyszła z knajpki a ja dokończyłam
moją kanapkę. Zapłaciłam należną sumę i wyszłam, zakładając słuchawki na uszy.
Akurat w telefonie wybrałam pierwszą lepszą piosenkę Far East Movement „ Turn
up the love”. Szłam ulicami Londynu. O właśnie! Chyba nie wspominałam gdzie
mieszkam.? Jak już powiedziałam, nie mieszkam w Londonie, ale na obrzeżach więc
muszę dojeżdżać autobusem. Mam do domu jakieś 15 km z centrum. Szłam chodnikiem
i całkowicie wyłączyłam się z otaczającego mnie świata. Zawsze tak robię kiedy
włączam muzykę. Po drodze kupiłam sobie jeszcze kawę i trzymałam ją w rękach. Przechodziłam akurat koło jakiegoś hotelu gdy
nagle jakaś dziewczyna na mnie wpadła. Byłam w takim szoku, że nie zauważyłam
nawet, że gorąca kawa wylała mi się prosto na bluzkę.! Zdjęłam szybko słuchawki
i zauważyłam tłum ludzi.
- Co ty do
cholery wyprawiasz?! – krzyknęłam na dziewczynę, która na mnie wpadła.
Ale ona
zupełnie mnie olała i odeszła krzycząc coś. Postanowiłam, że ją zaczepię i to
wyjaśnię. Podeszłam do niej, stuknęłam w ramię a ona się odwróciła. Chyba wiedziała
kim jestem i dlaczego ją zaczepiam, jednak na ustach miała wielki uśmiech, ale
jej oczy mówiły „ Co ty cholera chcesz ode mnie?!”. Tak więc odezwałam się
pierwsza.
- Słuchaj,
nie wiem czy zauważyłaś, ale przed chwilą wpadłaś na mnie i zobacz co zrobiłaś.
– wskazałam na moją poplamioną bluzkę.
- No i? –
odezwała się.
- Jesteś
bezczelna. Zniszczyłaś mi bluzkę.
- Trzeba
myśleć i patrzeć jak się chodzi ulicą a nie bujać w obłokach z słuchawkami w
uszach.
Otworzyłam
szeroko oczy i usta bo byłam w wielkim szoku. Jeszcze nigdy nie spotkałam tak
bezpośredniej osoby.
Dopiero
teraz po tej szybkiej wymianie zdań, spostrzegłam, że dziewczyna ma na koszulce
zdjęcie jakiegoś zespołu „ One Direction”, to samo zdjęcie na czapce i dokładnie
to samo na kartce, którą trzymała w ręce z dopiskiem „ I LOVE U”. Wszystkie
laski krzyczały, wymachiwały rękami, nawet niektóre płakały i każda trzymała w
ręce komórkę, tablet bądź aparat, by móc chyba sobie zrobić z nimi zdjęcie.
Choć nawet nie miałam pojęcia kto to był. Zresztą co mnie to. Nagle znalazłam
się w samym środku tego tłumu a ludzie za mną napierali na mnie jak bydło.
Zaczęłam się przeciskać i rozpychać łokciami, żeby jak najszybciej wydostać się
z tego tłumu. Udało mi się w końcu. Ufff. Odeszłam trochę na bok i dostrzegłam 5
chłopaków stojących razem i pozujących do zdjęć a wokół nich napakowanych
goście, więc chyba to byli a raczej na pewno ich ochroniarze.
Przyznam, że
najbardziej spodobał mi się chłopak w blond włosach. Ale nie robiłam sobie nic z
tego. Fajny jest i tyle. GWIAZDA. Ogarnęłam się trochę na boku tłumu i ruszyłam
przed siebie na przystanek autobusowy. Zanim włączyłam muzykę podbiegła do mnie
jakaś laska i oszołomiona spytała
- masz
zdjęcie z One Direction? Masz? Bo stoisz tak na boku jakbyś już miała. !
- Nie nie
mam i nie zamierzam mieć.- powiedziałam
- Co ty
oszalałaś? Jak możesz nie chcieć mieć z nimi zdjęcia?!
- No
po prostu. Nawet ich nie znam, nie wiem kto to.
Dziewczyna
popatrzyła się na mnie i krzyknęła na cały głos do tłumu ludzi „ EJ! Wiecie, że
ta laska nie wie co to za chłopacy? Hahahahahahah ogarniacie? Lol. Maskara”.
Wszyscy nagle spojrzeli na mnie a mi
zebrały się łzy w oczach. Szybko pobiegłam na drugą stronę ulicy i włączyłam
sobie z powrotem muzykę. Próbowałam powstrzymać łzy.Jednak coś nie dawało mi
spokoju. Miałam wrażenie, że ktoś się na mnie gapi. Odwróciłam głowę i
zauważyłam, że ten blondyn z zespołu, właśnie TEN BLONDYN patrzy na mnie jak
odchodzę. A ja ściszyłam muzykę i słyszałam jak dziewczyny krzyczały „
N*** ( i tu nie usłyszałam jego całego
imienia) odwróć się i popatrz na nas! Chcemy tylko jedno zdj” Szybko odwróciłam
głowę i on najprawdopodobniej też. Poszłam w stronę przystanku i usiadłam na
ławce czekając a autobus.
Mam nadzieję, że Wam się podoba
Jeśli już czytacie to proszę komentujcie, to zajmie Wam tylko chwilę a mnie naprawdę motywuje do pracy! :*
tutaj wklejam Wam button od stronki gdzie można zareklamować swój blog spełniając warunki regulaminu. :) zapraszam i polecam!
http://onedirectionfanfictionslist.blogspot.com/
tutaj wklejam Wam button od stronki gdzie można zareklamować swój blog spełniając warunki regulaminu. :) zapraszam i polecam!
http://onedirectionfanfictionslist.blogspot.com/
sobota, 13 lipca 2013
Początek
One- Thing- Story
Opowiadanie o
One Direction
Cześć. !
Każda z nas pewnie ma wśród One Direction swój
ideał, chłopaka którego pragnęłaby
spotkać i chociażby zamienić z nim słowo lub dostać autograf na przesłuchanej już 1339124793743 razy płycie. <3 . Dla mnie tym IDEAŁEM jest Niall Horan którego bardzo pragnę spotkać i mieć jego autograf <333 Postanowiłam zacząć pisać opowiadanie
nim i o One Direction. Mam nadzieję, że Wam się spodoba!
Bohaterowie opowiadania:
Niall
Horan – Irlandczyk, nieśmiały blondyn, uwielbia jeść, lubi dziewczyny z zielonymi
oczami.
Zayn Malik –
wrażliwy brunet, jest zakochany po uszy w swojej dziewczynie Perrie.
Louis
Tomlison- zabawny, często nosi ubrania w paski, tylko dlatego, że w pod świadomości
chciałby być zebrą, kocha swoją dziewczynę Eleanor.
Liam Payne-
rozsądny, lubi gotować i gdziekolwiek wychodzi razem z Niallem, gdy ten jest
głodny kupuje mu jedzenie.
Harry Style
– flirciarz, chciałby mieć dziewczynę, do której mógłby zadzwonić w środku nocy
i z nią porozmawiać.
Perrie –
rozsądna, dziewczyna Zayna.
Eleaonor –
dziewczyna Lou.
Pracuję nad pierwszym rozdziałem. ! :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

.png)







