środa, 16 kwietnia 2014

And let me kiss you!

Mijały minuty, godziny. Na dworze zrobiło się już ciemno a ja nadal siedziałam z laptopem na kolanach i przeglądałam wszystkie możliwe artykuły na ich temat. Obejrzałam wszystkie zdjęcia, filmiki na yt. Muszę przyznać, że na filmikach byli uroczy. Ciągle się śmiali, wygłupiali. Zachowywali się jak normalni nastolatkowie. Znalazłam ich oficjalne profile na tt i je również przejrzałam. Z każdym filmikiem czułam, że znam ich coraz bardziej. Szczerzyłam się do ekranu jak głupia gdy usłyszałam ciche chrząknięcie
- Hyyymm.
- O mamo! Ale mnie wystraszyłaś! Długo tu stoisz? – zapytałam
- Chwileczkę. – odpowiedziała mama
- A coś się stało? Przyszłaś pogadać?
- Tak właściwie chciałam tylko spytać co tam u ciebie słychać, jak w szkole?
- No wiesz mamo.. jakoś leci – jak zwykle próbowałam zbyć mamę krótkimi odpowiedziami bo nie lubiłam dzielić się swoimi przeżyciami nawet z najbliższymi osobami. Należałam do osób skrytych.
- Zawsze odpowiadasz mi „ jakoś leci”. Może wymyślisz coś nowego? – spytała mama
- Jestem trochę zajęta. – odpowiedziałam. Kolejny krok ku zbyciu mamy
- Widzę ale chyba możesz ze mną chwilę porozmawiać, dawno nie plotkowałyśmy. – mama nadal nie ustępowała
- No ale o czym mamy rozmawiać? Nic ciekawego się u mnie nie dzieje. – tym razem odpowiadałam już trochę ostrzej
- No chciałam np. zapytać co teraz robisz? Co ciekawego czytasz czy oglądasz? Mama powolnym krokiem zbliżała się do łóżka i usiadła obok mnie
- Nic ciekawego, takie bzdury, wiesz plotki i takie tam. Szybko zamknęłam laptopa bo nie chciałam, żeby widziała co czytam.
- No weź, pokaż mi. – zaśmiała się mama
- Może innym razem. Jestem trochę głodna. – szybko zmieniłam temat
- No dobrze. Chodź na dół. Zrobiłam twoje ulubione spaghetti.
- Ooooo już biegnę! – odpowiedziałam
- A i jak zjesz tata prosił, żebyś na chwilę do niego zajrzała. Chyba jest w garażu. - krzyknęła mama
Szybko ubrałam swoje ciepłe skarpetki i pobiegłam do kuchni. Już na wejściu uderzył mnie zapach sosu pomidorowego i startego roztopionego sera. Szybko wzięłam talerz, nałożyłam sobie porcję, i usiadłam przed telewizorem. Chwyciłam pilot i włączyłam tv. Przeskakiwałam po kanałach i postanowiłam zostawić na MTV. Lubiłam słuchać muzyki. Wszelakiego rodzaju oprócz rocka. Nuciłam sobie pod nosem piosenki i zmywałam naczynia. Następna piosenka miała lecieć dopiero po reklamach więc poszłam do łazienki. Chciałam wyjąć z pralki pranie które się wyprało. Wolno rozwieszałam mokre ubrania na suszarkę gdy nagle usłyszałam słowa i muzykę:

(Tutututututu tutututut)

Oh I just wanna take you anywhere that you like
We can go out any day any night

Po dwóch linijkach tekstu już wiedziałam kto to śpiewa. Rzuciła miskę z praniem i pobiegłam do salonu. Jak głupia zaczęłam tańczyć i śpiewać. Znałam tą piosenkę na pamięć chociaż słyszałam ją drugi raz w życiu. Najlepszy był moment jak Irlandczyk śpiewał! Rozpływałam się! Kiedy piosenka się skończyła ja wróciłam do szarej rzeczywistości. Powiesiłam pranie i poszłam poszukać taty który rzekomo coś chciał ode mnie. Poszłam do garażu i tam go zastałam.
- Hej tato! Podobno chciałeś coś ode mnie?
- O Ac, tak chciałem cię prosić żebyś jutro po szkole poczekała na mnie przed szkołą bo chcę cię zabrać w jedno super miejsce! Taka mała niespodzianka!
- Oj tato a nie możesz mi powiedzieć gdzie mnie zabierasz? - spytałam
- To niespodzianka, mówiłem! -stanowczo tata upierał się przy swoim
- No dobrze - w końcu ustąpiłam
- Świetnie! - ucieszył się tata
Wróciłam do swojego pokoju i  włączyłam laptopa i od razu weszłam na fb. Zobaczyłam, że mam wiadomość od Amy o treści „ Przepraszam za dzisiaj. Nie zachowałam się jak prawdziwa przyjaciółka. Powinnam cię wspierać a ja zachowałam się jak egoistka. Przepraszam. Mam nadzieję, że nie jesteś zła. :* „ Nie potrafiłam się na nią gniewać. Znałyśmy się dwa lata. Wiem, że to mało ale on jako jedyna odezwała się do mnie kiedy pierwszy raz poszłam do swojej nowej szkoły. Od razu się zaprzyjaźniłyśmy. Kochałam ją za jej poczucie humoru i troskę. Wiadomo, czasem się kłóciłyśmy ale zaraz potem się godziłyśmy. I tak było tym razem. Odpisałam jej, że nie jestem zła i wszystko wróciło do normy. Na koniec włączyłam sobie jeszcze do przesłuchania cały album Codiego i położyłam się spać z nadzieją, że jutrzejszy dzień będzie o wiele lepszy. Mam nadzieję, że chociaż niespodzianka którą przygotował mi tata będzie miła.

Pracuję już nad 4 rodziałem
Czytasz = komentujesz
to dla mnie ważne!
pozdrawiam M. ;* 

sobota, 28 września 2013

Przedstawcie się..

Czekałam na autobus jakieś 15 min. Zanim przyjechał zdążyłam trochę zmarznąć przez tą mokrą bluzkę na, którą ta wredna dziewczyna wylała mi kawę. Grrr. A to była jedna z moich ulubionych bluzek. No nic. Wsiadłam do autobusu i po 40 min byłam już na moim osiedlu. Przeszłam kawałek i byłam już przed swoim domem. Otworzyłam uliczkę i weszłam na podwórko. Kiedy tyko usłyszałam szczekanie wiedziałam, że za chwilę rzuci się na mnie nasz pupil czyli pies rasy husky którego mamy już ponad 3 lata. Ma na imię Axel. Moja intuicja mnie nie zawiodła. Już po chwili Axel opierał się na mnie swoimi przednimi łapami i lizał moją twarz.
-Aaaaaaaaaaaxel !! – krzyczałam, Przestań, proszę, aaaaaaa – nie mogłam go powstrzymać.
Zdążyłam już zgubić moją torbę a kurtkę miałam całą od jego brudnych od błota łap. Fffuuuu.
-Axel, piesku chodź tu! Do nogi! – nagle zawołał mój tata.
-Uf, tato dobrze, że przyszedłeś bo nie wiem czy wyszłabym z tego cało hahhah – zaczęłam się śmiać, na co mój tata odpowiedział:
- Widzę właśnie. No choć już szybko do domu.
-Okej okej. Już idę.
Zaczęłam uciekać przed Axelem i już po chwili stałam pod drzwiami domu tuż obok taty. Szybkim ruchem wślizgnęłam się do domu. Zdjęłam buty i postawiłam w garderobie. Kurki nie zdejmowałam bo postanowiłam od razy wrzucić ją do pralki razem ze spodniami i bluzką od tej nieszczęsnej kawy. Szłam przez korytarz i weszłam do kuchni, bo byłam strasznie spragniona. Kiedy tylko moja mama mnie zauważyłam krzyknęła
- Matko! Dziecko jak ty wyglądasz! Co się stało?! – krzyczała moja mama
- Muszę ci wszystko od początku tłumaczyć? – spytałam
- Sądząc po stanie twoich ubrań chyba należą się m jakieś wyjaśnienia, nie sądzisz? – spytała moja mama.
- A więc byłam z Amy w knajpce, potem jak wracałam do domu to jakaś laska na mnie wpadła a ja akurat trzymałam kubek z kawą w ręce i wszystko się na mnie wylało a o resztę doprawił mnie nasz kochany piesek, właśnie przed chwilą.
- Jezu Ac ( a no właśnie, nie powiedziałam wam, „ Ac” tak mówią na mnie przyjaciele i rodzina, nie wiem dlaczego, chyba łatwiej im to wymówić) idź szybko do łazienki i zdejmij te wszystkie mokre ciuchy i szybko wrzuć je do pralki. Ale to już bo się jeszcze przeziębisz! – powiedziała mama
- No już dobrze dobrze idę.  – odpowiedziałam
Powoli szłam po schodach, bo nie miałam siły biec, po chwili byłam już w łazience. Zakluczyłam się i zdjęłam brudne i przemoczone ubrania i wrzuciłam je do pralki. Troszkę proszku i przycisk „ START”. Pralka już pracowała a ja postanowiłam się wykąpać. Zrzuciłam bieliznę, odkręciłam wodę i dolałam trochę olejku truskawkowego. Już po chwili w całej łazience roznosił się zapach truskawek a ja leżałam w wannie pełnej piany. Z półki na kosmetyki zabrałam telefon który wcześniej tam odłożyłam i postanowiłam włączyć sobie muzykę. Wybrałam Codiego Simpsona " Summertime". Po pierwszych dźwiękach całkowicie odpłynęłam. Siedziałam w wannie aż woda zaczęła robić się zimna. Sięgnęłam po puchaty ręcznik i owinęłam nim swoje ciało, zabrałam potrzebne mi rzeczy i wyszłam z łazienki. Już na korytarzu czułam zapach spaghetti mojej kochanej mamusi. Weszłam do pokoju i zamknęłam drzwi na klucz. Zrzuciłam ręcznik i postanowiłam wybrać coś luźnego do ubrania. Postawiłam na to: klik . Wysuszyłam włosy, stwierdziłam, że nie będę się malować, bo  nie mam do kogo, w domu preferuję zero makijażu i luźne ciuchy. Postanowiłam, że najpierw zabiorę się za odrabianie lekcji. Zaczęłam od geografii, polskiego ,następnie  matma, angielski i na koniec biologia. Uwielbiałam ten przedmiot. Mogłabym czytać o tym godzinami. Większość ludzi traktuje lekcje z obrzydzeniem, robi bo musi. Ja jednak jestem inna. Lubię  to robić. Po skończonych lekcjach usiadłam na łóżku, włączyłam laptopa i postanowiłam standardowo przejrzeć wszystkie strony. Począwszy od facebook'a, twittera skończywszy na yt i wyszukiwaniu informacji na temat tych chłopaków których widziała pod hotelem. Bez żadnych informacji na ich temat, zrezygnowana, postanowiłam przejrzeć tylko jakieś portale plotkarskie. Coś mnie tknęło aby kliknąć w nagłówek " Od 8 godzin fanki blokują wejście do jednego z londyńskich hoteli! ", kliknęłam, i już po pierwszym zdjęciu to miejsce wydało mi się znajome, ta ulica, znaki.. Czytając artykuł: "(..) gdzie obecnie znajdują się członkowie największego boy'sbandu na świecie ONE DIRECTION, (...) "
- Jest! Znalazłam! Teraz już wiem jak się nazywają. Nie wiem dlaczego, ale na mojej twarzy pojawił się uśmiech i poczułam: radość? Nie znam tych ludzi a reaguję jakby byli dla mnie bliscy i od poznania ich nazwy zależałoby moje życie. Otworzyłam nową kartę i w wyszukiwarkę wpisałam " One Direction" a po niemal sekundzie wyskoczyło mi tysiące zdjęć i artykułów na ich temat.
- A więc przedstawcie się Panowie.. i kliknęłam w pierwszy link.

To już drugi rozdział ;) 
czytasz = KOMENTUJESZ
to dla mnie bardzoooo ważne! 
i motywujące 

poniedziałek, 15 lipca 2013

Rozdział I

Dzień jak co dzień. Zaraz po lekcjach poszłam z moją najlepszą przyjaciółką Amy do jakiejś knajpki, tylko po to, żeby coś zjeść, bo wiedziałam, że w domu zastanę pustą lodówkę, po tym, jak wczoraj moja mama o dziwo, wpadła na pomysł by zrobić zapiekankę ala' "zapiekanka z MasterChefa”.Siedziałyśmy i plotkowałyśmy. Głownie o jednej dziewczynie z naszej klasy. Lindsey. Nie wiedzieć czemu nienawidziła mnie.
- Ja po postu tego nie czaje. – powiedziałam.
- No ale czego nie rozumiesz? Odezwała się Amy  się z lekką ironią w głosie.
- Dlaczego ta pusta lala nie nawidzi mnie tylko dlatego, że uczę się trochę lepiej od niej..
- Acacia – powiedziała Amy
- Co? – spytałam
- Ty uczysz się najlepiej z całej klasy! Olimpiady, nagrody, konkursy, wyjazdy na kursy, stypendia itd. To wszystko zawdzięczasz temu, że świetnie się uczysz. A ty przejmujesz się taką pustą lalą. Przestań o niej myśleć.
- Ty nic nie rozumiesz.
- No to oświeć mnie – powiedziała
- Od kiedy weszłam do waszej klasy , nauczyciele i reszta klasy zauważyli, że nie uczę się jak przeciętna osoba, to Linsey zaczęła mnie..
- Co zaczęła Ci robić?
- DRĘCZYĆ.!- krzyknęłam a ludzie przy stolikach głupio się na mnie spojrzeli.
- Wiesz co przesadzasz Acacia. Naprawdę. Nie mogę słuchać jak się użalasz nad sobą. Ja tam nie widzę, żeby ona cię dręczyła.
-  Tak, bo ty nie widzisz nikogo poza Markiem..
- Wiesz teraz to przesadziłaś.! Wychodzę. Cześć!
- Powiedziałam prawdę, zresztą jak chcesz. Cześć.!
Z naburmuszoną miną i ze złością w oczach Amy wyszła z knajpki a ja dokończyłam moją kanapkę. Zapłaciłam należną sumę i wyszłam, zakładając słuchawki na uszy. Akurat w telefonie wybrałam pierwszą lepszą piosenkę Far East Movement „ Turn up the love”. Szłam ulicami Londynu. O właśnie! Chyba nie wspominałam gdzie mieszkam.? Jak już powiedziałam, nie mieszkam w Londonie, ale na obrzeżach więc muszę dojeżdżać autobusem. Mam do domu jakieś 15 km z centrum. Szłam chodnikiem i całkowicie wyłączyłam się z otaczającego mnie świata. Zawsze tak robię kiedy włączam muzykę. Po drodze kupiłam sobie jeszcze kawę i trzymałam ją w rękach.  Przechodziłam akurat koło jakiegoś hotelu gdy nagle jakaś dziewczyna na mnie wpadła. Byłam w takim szoku, że nie zauważyłam nawet, że gorąca kawa wylała mi się prosto na bluzkę.! Zdjęłam szybko słuchawki i zauważyłam tłum ludzi.
- Co ty do cholery wyprawiasz?! – krzyknęłam na dziewczynę, która na mnie wpadła.
Ale ona zupełnie mnie olała i odeszła krzycząc coś. Postanowiłam, że ją zaczepię i to wyjaśnię. Podeszłam do niej, stuknęłam w ramię a ona się odwróciła. Chyba wiedziała kim jestem i dlaczego ją zaczepiam, jednak na ustach miała wielki uśmiech, ale jej oczy mówiły „ Co ty cholera chcesz ode mnie?!”. Tak więc odezwałam się pierwsza.
- Słuchaj, nie wiem czy zauważyłaś, ale przed chwilą wpadłaś na mnie i zobacz co zrobiłaś. – wskazałam na moją poplamioną bluzkę.
- No i? – odezwała się.
- Jesteś bezczelna. Zniszczyłaś mi bluzkę.
- Trzeba myśleć i patrzeć jak się chodzi ulicą a nie bujać w obłokach z słuchawkami w uszach.
Otworzyłam szeroko oczy i usta bo byłam w wielkim szoku. Jeszcze nigdy nie spotkałam tak bezpośredniej osoby.
Dopiero teraz po tej szybkiej wymianie zdań, spostrzegłam, że dziewczyna ma na koszulce zdjęcie jakiegoś zespołu „ One Direction”, to samo zdjęcie na czapce i dokładnie to samo na kartce, którą trzymała w ręce z dopiskiem „ I LOVE U”. Wszystkie laski krzyczały, wymachiwały rękami, nawet niektóre płakały i każda trzymała w ręce komórkę, tablet bądź aparat, by móc chyba sobie zrobić z nimi zdjęcie. Choć nawet nie miałam pojęcia kto to był. Zresztą co mnie to. Nagle znalazłam się w samym środku tego tłumu a ludzie za mną napierali na mnie jak bydło. Zaczęłam się przeciskać i rozpychać łokciami, żeby jak najszybciej wydostać się z tego tłumu. Udało mi się w końcu. Ufff. Odeszłam trochę na bok i dostrzegłam 5 chłopaków stojących razem i pozujących do zdjęć a wokół nich napakowanych goście, więc chyba to byli a raczej na pewno ich ochroniarze. 

Przyznam, że najbardziej spodobał mi się chłopak w blond włosach. Ale nie robiłam sobie nic z tego. Fajny jest i tyle. GWIAZDA. Ogarnęłam się trochę na boku tłumu i ruszyłam przed siebie na przystanek autobusowy. Zanim włączyłam muzykę podbiegła do mnie jakaś laska i oszołomiona spytała
- masz zdjęcie z One Direction? Masz? Bo stoisz tak na boku jakbyś już miała. !
- Nie nie mam i nie zamierzam mieć.- powiedziałam
- Co ty oszalałaś? Jak możesz nie chcieć mieć z nimi zdjęcia?!
- No po prostu. Nawet ich nie znam, nie wiem kto to.

Dziewczyna popatrzyła się na mnie i krzyknęła na cały głos do tłumu ludzi „ EJ! Wiecie, że ta laska nie wie co to za chłopacy? Hahahahahahah ogarniacie? Lol. Maskara”. Wszyscy nagle spojrzeli  na mnie a mi zebrały się łzy w oczach. Szybko pobiegłam na drugą stronę ulicy i włączyłam sobie z powrotem muzykę. Próbowałam powstrzymać łzy.Jednak coś nie dawało mi spokoju. Miałam wrażenie, że ktoś się na mnie gapi. Odwróciłam głowę i zauważyłam, że ten blondyn z zespołu, właśnie TEN BLONDYN patrzy na mnie jak odchodzę. A ja ściszyłam muzykę i słyszałam jak dziewczyny krzyczały „ N***  ( i tu nie usłyszałam jego całego imienia) odwróć się i popatrz na nas! Chcemy tylko jedno zdj” Szybko odwróciłam głowę i on najprawdopodobniej też. Poszłam w stronę przystanku i usiadłam na ławce czekając a autobus. 

Mam nadzieję, że Wam się podoba
Jeśli już czytacie to proszę komentujcie, to zajmie Wam tylko chwilę a mnie naprawdę motywuje do pracy! :* 
tutaj wklejam Wam button od stronki gdzie można zareklamować swój blog spełniając warunki regulaminu. :) zapraszam i polecam! 
http://onedirectionfanfictionslist.blogspot.com/


sobota, 13 lipca 2013

Początek

One- Thing- Story

Opowiadanie o One Direction

Cześć. !
 Każda z nas pewnie ma wśród One Direction swój ideał, chłopaka którego  pragnęłaby spotkać i chociażby zamienić z nim słowo lub dostać autograf na przesłuchanej już 1339124793743 razy płycie. <3 . Dla mnie tym IDEAŁEM jest Niall Horan którego bardzo pragnę spotkać i mieć jego autograf <333 Postanowiłam zacząć pisać opowiadanie  nim i o One Direction. Mam nadzieję, że Wam się spodoba! 

Bohaterowie opowiadania: 

Niall Horan – Irlandczyk, nieśmiały blondyn,  uwielbia jeść, lubi dziewczyny z zielonymi oczami. 


Zayn Malik – wrażliwy brunet, jest zakochany po uszy w swojej dziewczynie Perrie.

Louis Tomlison- zabawny, często nosi ubrania w paski, tylko dlatego, że w pod świadomości chciałby być zebrą, kocha swoją dziewczynę Eleanor.

Liam Payne- rozsądny, lubi gotować i gdziekolwiek wychodzi razem z Niallem, gdy ten jest głodny kupuje mu jedzenie.  

Harry Style – flirciarz, chciałby mieć dziewczynę, do której mógłby zadzwonić w środku nocy i z nią porozmawiać. 

Acacia –bardzo  nieśmiała dziewczyna


Perrie – rozsądna, dziewczyna Zayna. 

Eleaonor – dziewczyna Lou. 

Pracuję nad pierwszym rozdziałem. ! :)